25-letni Łukasz w chwili wypadku był trzeźwy, jechał na zielone światło ze wschodu z prędkością około 70 km na godzinę, a kobieta przechodziła drogę, gdy dla pieszych paliło się czerwone światło.

Kierowca próbował hamować, ale było już za późno. Emeryt zmarł przed przyjazdem pogotowia. Młodego człowieka przesłuchali i wypuścili do domu. Obecnie prowadzone są czynności śledcze. Sprawdza, czy tu przestępstwa, czy nie.

Teraz Łukasz nie chce rozmawiać z dziennikarzami, w przeddzień on już poinformował o tym, co przeżywa głębokie poczucie wewnętrznego żalu i smutku.

"Nie to że się nie popieramy, nie wiem, jak się ukarać" — przyznał Łukasz. W poniedziałek, 14 marca, musi spotkać się z detektywem.

Młody człowiek zamierza poprosić współrzędne krewnych zmarłej kobiety, informuje strona "Komsomolskaja prawda". Łukasz przyznaje, że teraz jego najbardziej nurtuje to pytanie: jak on może pomóc członkom rodziny zmarłego, co może dla nich zrobić.

"Będę teraz błagać o jej krewnych o przebaczenie, zrobić dla nich wszystko, co jest potrzebne. Będę w miarę możliwości chronić ich spokój, nikt nie przeszkadza, nie szarpał je w chwilach tragedii. Mało tego, że przyniosłem im smutek w domu (i sobie górze zrobił), więc i "telewizory" niepokoją ich, zagłębiając się w brudnej bielizny. Dlaczego jest to konieczne? Ludzie stracili kogoś bliskiego. Poczucie winy, pewnie teraz zawsze będzie ze mną. Nie wiem, jak mam z tym żyć" — przyznaje Łukasz Затравкин.