"Odeszli w miły sposób, z zachowaniem kontaktów. Żadnej wdzięczności za to nikt nie zobaczył i nie usłyszał. Ponadto, natychmiast zaczął mówić, że ZSRR ich "zgwałcił, używane, эксплуатировал", — podkreślił minister.

Według Ławrowa, podczas gdy kraje bałtyckie wychodziła ze składu ZSRR, Moskwa nikogo nie "trzymała siłą". Dyplomata uważa, że dziś wymagać od Rosji odszkodowania za rozwój przemysłu, modernizację gospodarki Łotwy mogą tylko "ludzie z już uszkodzoną psychiką".

W zeszłym tygodniu Komisja oceny szkód od okupacji sowieckiej ogłosiła sumę strat, naniesionych gospodarki Łotwy — 185 miliardów euro. Jednak, jak zaznaczyła w wywiadzie dla radia Baltkom przedstawiciel komisji Ruta Паздере, należy rozumieć, że szkoda powstała i środowiska, i demografii. Ponadto, kwotę należy wpłacić i ogromne straty, które Łotwa poniosła po odzyskaniu niepodległości, uważa ona.

"To, że wielu wyjechali i emerytów u nas płacą mniej [niż w innych krajach] — to skutki okupacji. I ludzie muszą to wiedzieć" — oświadczyła Паздере.

Przy tym ona uznała, że wszystkie obliczenia wyrządzonych szkód "są produkowane dla swoich potrzeb", i Rosji rachunek wystawiać Łotwa nie będzie. "Jeśli naprawdę domagać się odszkodowania w wysokości 300 miliardów euro, ktoś jeszcze będzie chciał, to Rosja po prostu zbankrutuje. Nie oczekujemy, że Rosja zwróci tę kwotę. Obliczono, a dalej niech już politycy decydują" — wyjaśniła Паздере.

Jej zdaniem, trzeba, aby "Rosja uznała to, co było w ich historii, aby mogła być demokratyczna, mogła przeprosić, a my współistniały spokojnie, jak w kraju-sąsiedzi".