W ciągu 24 lat istnienia Centrum języka państwowego w przestrzeni publicznej nie został opublikowany żaden oficjalny raport z ekonomicznego wpływu jego działalności. Tymczasem, i logika, i zagraniczne doświadczenia podpowiadają: zakaz danego słowa może mieć zupełnie konkretne skutki ekonomiczne.

W żadnym wypadku nie podważając funkcjonalne znaczenie pracy instytucji, portal Delfi pozwoliłem sobie uzupełnić luki informacyjnej i próbował sobie wyobrazić, co może oznaczać zakaz "merengue", "баристы" i innych obcych słów — z punktu widzenia prywatnego biznesu.

  • 1. Biznes i język: problemy kapusty szeryfa nie obchodzą
  • 2. "Serduszko" i WiFi. 10 ofiar inspekcji językowej
  • 3. Walka o kluczowe: jak to wygląda w krajach Bałtyckich i na świecie