Portal Delfi skontaktował się z Emmanuel Гедеоновичем — artysta nie ukrywał zrozpaczony zmysłów: "W naszym życiu jest po raz pierwszy, aby na nas ktoś dobrał... Więc reakcja jest szczególnie bolesne. U nas nigdy nawet nie przyszło do głowy, że coś takiego może się zdarzyć. I rzecz nawet nie w tym, że u nas coś zabrali, a w samym obecności tutaj ludzi, którzy недоброжелательны w stosunku do nas. Mi teraz paskudny tu być, brać za krzesło, za poręcz schodów, bo ten ktoś pewnie też to wszystko dotykał..."

Виторган powiedział, że wieczorem i w nocy małżonkowie świętowali 5-lecie "Виторган klubu w Rydze" — jeździliśmy z gośćmi na пароходике w i kontynuować swoją przystań. "Był piękny, ciepły wieczór, za który otrzymaliśmy ogromną ilość pochwał. W domu pozostała nasza asystentka w domu. Cały dzień chodziła po domu, posprzątałam. Na noc уединилась w swoim pokoju relaksu, oczywiście, wtedy to się stało — ona nic nie słyszała i nie wiedziała o tym, co się stało. Ale, oczywiście, żadnych zastrzeżeń do niej nie ma i być nie może — to nasz przyjaciel i pomocnik, a ona sama jest przerażona tym zdarzeniem".

Małżonkowie wrócili do domu po nocy i okazało się, że cygarowy pocztowej w gabinecie artysty stoi na podłodze, a nie na stole. "Pomyśleliśmy, że może asystentka zapomniałam — wspomina Виторган. — Ale kiedy weszli do sypialni, okazało się, że Иришкины porozrzucane rzeczy — pierścionki, ozdoby... Oczywiście, to byli ludzie, którzy w tym wiedzieli, zabrali wszystko, co jest drogie, a jakieś drobiazgi zostawili".

Artysta poinformował, że nie może założyć, skąd i jak złodzieje pojawiły. "Śladów — żadnych. Drzwi na balkonie była полуоткрыта, ale może ją zostawiła sprzątaczka. Powtarzam, my w żadnym wypadku jej nie winimy za to. A tak w ogóle, jesteś zdenerwowany, że nawet nie z powodu tych бирюлек, a z powodu tego, że doszło sam fakt, że ktoś podniósł rękę na nasz dom, który zawsze był bardzo ciepły, przytulny i gościnny".

Według Виторгана, policja przyjechała raz w nocy i teraz orientuje się, ale nie ma nic jeszcze nie wiadomo. Przez pięć minut połowa Jana wiedziałam o zdarzeniu i dzwoniła z wyrazem współczucia.