W lipcu, kiedy lotniskowiec znajdował się w porcie szkockiego miasta Invergordon, fotograf-amator z grupy Black Isle Images skierował swój квадрокоптер DJI Phantom do statku, aby zrobić kilka zdjęć, ale z powodu silnego wiatru zmuszony był posadzić samolot na pokładzie statku. "W rzeczywistości nie chciał wsadzać go, ale wiatr był tak silny, że wydawało mi się, że nie będzie mógł wrócić, więc zignorowałem ostrzeżenie", - powiedział on.

Jak pisze gazeta "The Daily Mail", według fotografa, пожелавшего pozostać anonimowy, był zaskoczony łatwością, z której dron mógł wsiąść na pokład lotniskowca, i tym, że "nikt nie próbował zapobiec lądowania". Zdając sobie sprawę, że złamał zasady, fotograf przyjechał do portu, aby opowiedzieć o zdarzeniu.

Jednak udało mu się porozmawiać tylko z policjantami, którzy donosili mu, że "na lotniskowiec nie było nikogo, tak jak wszystkie kolację na plaży".

Teraz przedstawiciel Ministerstwa obrony wielkiej Brytanii mówi, że policja Szkocji na bieżąco tego, co się wydarzyło incydentu. "Bardzo poważnie traktujemy ochronę HMS Queen Elizabeth. O tym zdarzeniu powiadomiono policję Szkocji, prowadzone jest dochodzenie. W świetle tego wzmocniliśmy nasze środki bezpieczeństwa", - powiedział przedstawiciel ministerstwa.

HMS Queen Elizabeth pojemności 65 tysięcy ton i długości 280 metrów - pierwszy z serii lotniskowców w swojej klasie. Wkrótce do niego dołączy lotniskowiec Prince of Wales, którego budowa kończy się w stoczni w Файфе. Oczekuje się, że statek Queen Elizabeth zostanie oddany do użytku do końca bieżącego roku.