Negocjacje trwały ponad 12 godzin, ale zakończyły się bezskutecznie. "Bylibyśmy zmuszeni zrezygnować z naszych zasad i od tego, co będziemy mieli, więc lepiej nie rządzić, niż rządzić źle" — powiedział Линднер.

"Okazało się, że u czterech partii nie ma wspólnej wizji rozwoju kraju i wspólnej bazy zaufania, która byłaby podstawą stabilnego rządu. Nie wiemy, z jakimi wyzwaniami zmierzą się Niemcy i Europa w przyszłości, ale jeśli mamy z oczywistych sprawach nie możemy określić pozycje, to co mówić o przyszłości. Nie obwiniamy naszych partnerów w tym, że oni bronią swoich pozycji, ale robimy to samo", — dodał polityk.

Reuters przytacza jeszcze jeden cytat liberała: "Dzisiaj nie było żadnego postępu, a wręcz przeciwnie, tylko nowe spory. Wszystko z powodu tego, co niezbędne kompromisy zostały zakwestionowane".

Niemiecki konserwatywny blok żałuje, że wstępne negocjacje w sprawie utworzenia koalicji w NIEMCZECH okazały się nieskuteczne. O tym oświadczyła w poniedziałek Angela Merkel. "Za cztery tygodnie negocjacji, które były bardzo intensywne. W imieniu CDU i Chrześcijańsko-społecznego europejskiej (CSU) mogę powiedzieć, że mamy do ostatniego próbowali znaleźć rozwiązanie" — powiedziała. Zdaniem pani kanclerz, CDU/CSU w najbliższym czasie będą kontynuować prace w zakresie kształtowania koalicji.

Kanclerz stwierdziła, że w najbliższym czasie przeprowadzi rozmowy z prezydentem kraju Frankiem-Walterem Steinmeierem o niepowodzeniu negocjacji koalicyjnych, po czym staje się jasne, jak działać dalej.

Reuters podkreśla, że decyzja Fdp albo zmusi Merkel tworzyć rząd mniejszościowy, albo w Niemczech odbędą się nowe wybory.

We wrześniu Angela Merkel odrzucało prawdopodobieństwo formowania rządu mniejszości. "Nie widzę takiej możliwości. Widzę swoje zadanie w tym, aby doszliśmy do stworzenia stabilnego rządu w RFN" — mówiła kanclerz (cytat z portalu DW). Ona również zaznaczyła, że stabilny rząd "zawsze było cechą Niemczech".

Ostatni z zaplanowanych rundy wstępnej konsultacji w sprawie tworzenia przyszłego rządu Niemiec rozpoczął się 16 listopada. Wcześniej partiom udało się zbliżyć stanowiska w szeregu kontrowersyjnych tematów politycznych. Zresztą różnice między uczestnikami pozostawały, a w szczególności w podejściu do problemów uchodźców, ochrony klimatu i redystrybucji wpływów podatkowych.

"Spory, poważne kontrowersje, każdy walczy o to, aby maksymalnie obronić swoje pozycje. Mamy różne stanowiska, a dziś musimy postawić się na miejscu innych, aby zrozumieć, jakie są ich interesy. Jeśli się to uda, a ja myślę, że jest to możliwe, to na koniec dnia będziemy mogli przyjść do pozytywnego wyniku. Ale to trudne zadanie" — powiedziała wtedy Merkel.

Przypomnijmy, że w Bundestagu po raz pierwszy od 1953 roku przedstawiono sześć partii — wystające jednym blokiem CDU i CSU (33,2%), socjaldemokraci (20,8%), "Alternatywa dla Niemiec" (13,1%), Wolna partia demokratyczna (10,4%), "zielone" (9,2%) i Lewa strona (8,7%).

Wszystkie parlamentarne partie już wykluczyliśmy możliwość współpracy z правопопулистской Adh. SPD, z kolei, postanowiła wycofać się w opozycji. W związku z tym pozostał tylko jeden wariant formacji rządzącej koalicji — "Jamajka" (blok CDU/CSU, wolni demokraci i "zielone").

Eksperci wcześniej ostrzegali, że ten rząd może być bardzo niestabilny w świetle różnic w szeregu kluczowych punktów między należącymi do niego partiami.