13 marca mieszkaniec poinformował policję, że jakiś mężczyzna rzucił się w ogień i spalił na żywo kota.

Jak okazało się w policji, dwa 12-letnie dziecko zauważyli na ulicy, być może, rannego kota. Postanowili pomóc zwierzęciu i poinformował o kocie znajomego dorosłych.

W tym samym czasie dzieci zbliżył się 50-letni mężczyzna, który w pobliżu palić ogień, i kazał dzieciom nie dotykać kota i wyjść. Dzieci już nie ma, ale wkrótce wrócili, jednak koty na miejscu już nie było, a w ognisku zauważyli pożar zwłoki zwierzęcia.

Policja wszczęła śledztwo. Mężczyźnie grozi więzienie na okres do pięciu lat lub krótkotrwałe pozbawienie wolności, pracy przymusowej i konfiskata mienia.