"Co z tego, że oni "boją się swojego wielkiego sąsiada". Gdy znikał ZSRR, spędzili swoje referenda i były "zwolnieni ze światem", nikt im nie groził, — powiedział Ławrow. — Tam były jakieś ekscesy, w tym w Wilnie, w телецентре. Do tej pory, niestety, ludzi w podeszłym wieku, którzy żadnych cywilów nie zaatakował, a po prostu bronili telecentrum, wykonując rozkaz, таскают w litewskich sądach i próbują oskarżyć we wszystkich grzechach głównych. Uważam, że to płytkie i nie".

Szef MSZ przypomniał, że Związek Radziecki "żadnej próby powstrzymania siłą Inflanty nie brał". Jednak wdzięczności za to ze strony прибалтов nie było. Nawet więcej, poszli roszczenia do odszkodowania za rzekome szkody od ZSRR.

Mówiąc o problemie obywateli w krajach Bałtyckich, Siergiej Ławrow podkreślił, że Rosja domaga się "nie jakichś narzucone rzeczy, a tylko tego, co jest zawarte w rekomendacjach Rady Europy, OBWE i Komitetu ONZ do spraw eliminacji dyskryminacji rasowej".

"Nam ciągle mówią, że u nich wszystko w porządku — liczba tych obywateli spada, — dodał szef MSZ federacji ROSYJSKIEJ. — Ale według naszych statystyk, liczba ta zmniejsza się z powodu tego, że ludzie umierają, że ktoś z nich rozpacz i poprosił o obywatelstwo rosyjskie, ktoś po prostu wyjechał. Tempo przyznawania obywatelstwa bardzo niskie".