Jednak tych, którzy spodziewają się ze strony UE żadnych innowacyjnych pomysłów o stosunkach z Rosją, czeka na poważne rozczarowanie. Taki wniosek nasuwa się po ogłoszeniu przez ministrów spraw zagranicznych WE pięciu "wytycznych" w stosunkach z Moskwą.

Zasady lub logika?

Pierwszy i główny, zasada dotyczy zgodności z Rosją Mińskich porozumień na Ukrainie jako podstawowego warunku poprawy stosunków. Nie ma w tym nic nowego. Ale te ustalenia musi przestrzegać i Ukraina. Niezmywalny kryzys władzy nie pozwolił Kijowie przeprowadzić decentralizację kraju do przewidzianego w umowach terminie — grudzień 2015. Ale czy dlatego relacje UE z Rosją pozostać zamrożone?

Najbardziej sensowne w tej sytuacji byłoby uzgodnić między wszystkimi stronami bardziej realistyczne terminy realizacji porozumień. Jednocześnie UE powinna wyraźnie określić, jakie sankcje w wyniku jakich działań Rosji będą grać, a nie tylko powtarzać zasady ogólne, bez jakiegokolwiek powiązania z koniecznością przestrzegania swoich zobowiązań i ukraińską.

Niektóre z ogłoszonych zasad są ze sobą sprzeczne. Jeden z nich głosi, że UE zamierza "selektywnie współpracować z Rosją w rozwiązywaniu kryzysów międzynarodowych, takich jak zakończenie wojny w Syrii, nadzór nad wykonaniem Iranem swoich zobowiązań w sprawie programu jądrowego, przeciwdziałanie terroryzmowi, itp. Jednocześnie wyraża zamiar wzmocnić relacje z krajami partnerstwa Wschodniego (PW) i Azji Centralnej.

Podwodne prądy

Wzmianka krajów PW, można zrzucić na polityczne i biurokratyczne bezwładność — rezygnacja z programu PW, w którą inwestujemy sporo politycznego kapitału, będzie oznaczać dla UE utratę twarzy (choć sprawy UE tu rozchodzą się ze słowami — co stoją przeszkód umieścić kilkoma wpływowymi państwami wprowadzenia ruchu bezwizowego z Gruzją).

A oto włączanie krajów Azji Środkowej nie da się wytłumaczyć niczym innym, oprócz chęci zapewnienia przysłowiową bezpieczeństwo energetyczne UE poprzez zmniejszenie zależności od rosyjskiego gazu — tym bardziej, że kolejna zasada mówi o tym w kontekście "wzmocnienia wewnętrznej stabilności UE".

Nie przypadkowo Europejska Służba Stosunki Zewnętrzne (ЕСВС) nagle wznowiła lobbing Parlamentu europejskiego na rzecz ratyfikacji ostatnim Umowy o współpracy i partnerstwie (CPD) z Туркменистаном. UE stara się podłączyć ten kraj do "południowego potoku" gazu do Europy z pominięciem Rosji. Ale proces ratyfikacji umowy został zamrożony przez parlament w 2011 roku z powodu rażących naruszeń praw człowieka w Turkmenistanie. Ponadto w JT słusznie uważa się, że do współpracy w dziedzinie energetyki można to zrobić bez płyty WIÓROWEJ. Gorliwość ЕСВС raczej обьясняется pragnieniem, aby nadać Ашхабаду jakiś nalot szacunek, wymagany do statusu partnera UE. W tym celu urzędnicy ЕСВС, w przeciwieństwie do informacji wszystkich renomowanych organizacji praw człowieka na świecie, próbują przekonać europosłów, że sytuacja praw człowieka w Turkmenistanie poprawia.

Dywersyfikacja źródeł energii, z pewnością jest niezbędna. Ale nie jest do końca jasne, dlaczego UE uważa, że środkowoazjatyckie сатрапии będą w tej kwestii bardziej wiarygodnym partnerem, niż Rosja. Nie mówiąc już o репутационных kosztach dla UE, który po raz kolejny poświęcić zasadami dla chwilowych i do tego bardzo mglistych korzyści.

W ten sposób, UE wysyła sygnał o zamiarze otoczyć Rosję krajami, gotowych do działania wbrew jej interesom, i pozbawić jej udziału w rynku gazu, ale jednocześnie współpracują w tych obszarach, w których interesy są zbieżne, np. w Syrii, Iranie, walce z międzynarodowym terroryzmem lub uregulowaniu konfliktu karabachskiego.. To mówi o tym, że UE nie jest gotowa do otwartej konfrontacji. Ale wybiórcze współpraca — nieadekwatna strategia: jego potencjał będzie ograniczony, dopóki nie наметится postęp w głównym pytaniach — ukraińskiego uregulowania i łagodzenia sankcji. Trudno oczekiwać pełnej współpracy ze strony Moskwy, kiedy ją potępiają jako agresora i nalegać na utrzymanie sankcji.

Amerykański factor

Dodatkowy czynnik, który ma wpływ na politykę UE wobec Rosji — zbliżające się wybory prezydenckie w USA. Amerykańskie jastrzębie zarówno wewnątrz administracji Obamy (Pentagon, CIA), jak i poza nią, — Hillary Clinton, republikanie, неоконсервативные ośrodki, część prasy — denerwują stosunkowo umiarkowaną polityką obecnego prezydenta. Aktywnie pracują nad tym, aby związać ręce następnego prezydenta, kto by nim nie był, i wrócić do polityki twardej konfrontacji z Rosją. Na przykład, w Syrii z takim trudem osiągnięte w lutym rozejm faktycznie doszła do skutku "powstańcami", przy bezpośrednim wsparciu CIA i członka NATO Turcji. Wspieranie dżihadystów z punktu widzenia USA nie ma żadnego innego celu, jak tylko odpowiedzieć na "rosyjską agresję" w Syrii, pokazać Rosji, kto tu rządzi.

Jeśli USA po wyborze nowego prezydenta wrócą do bardziej twardej linii wobec Rosji, europejscy przywódcy znajdą się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Będą musieli wybierać między rosnącym ciśnieniem różnego rodzaju lobby biznesowych w swoich krajach na rzecz łagodzenia sankcji przeciwko Rosji i trans-atlantyckiej, solidarnością, innymi słowy, uzupełnieniem w torze wodnym amerykańskiej polityki. Biorąc pod uwagę wcześniejsze precedensy, a także fakt, że zwolennicy twardej linii silne i w Europie, istnieje ryzyko poślizgu do dalszej konfrontacji. W tym przypadku na авансцену wyjdzie NATO z jego odrodzonej doktryny blokowego konfrontacji, w ramach której Rosja — główny wróg. To z kolei doprowadzi do eskalacji działań odwetowych c strony Moskwy, w tym i o charakterze militarnym - zbliżanie się wojsk do granic NATO, aktualizacja powstrzymywania jądrowego.

Póki jest jeszcze czas aby uniknąć takiego scenariusza. Ale UE musi sformułować wyraźne, realistyczne agendę stosunków z Rosją, od jasnej mapy drogowej w celu usunięcia sankcji, a nie zbiór ogólnych i czasami sprzecznych zasad. Nie ma gwarancji, że Moskwa odwzajemnić, ale stosunki z Rosją są zbyt ważne dla UE, aby przynajmniej nie spróbować odzyskać je na bardziej konstruktywne tory.

Autor wyraża w artykule osobiste zdanie, a nie oficjalne stanowisko grupy Europejskich socjaldemokratów, w której on pracuje.