"Zasady i prawa, które dotyczą obywateli państw trzecich (nie UE) w ostatnich latach tu zmieniają się z niezwykłą częstotliwością i łagodniejsze wymagania wobec kandydatów na to, aby żyć, pracować i płacić podatki na Albion nie stają. Całkiem świeży przykład! Jeszcze w zeszłym roku takiego wymogu nie było, i do uzyskania zezwolenia na pobyt ILR-indefinite leave to remain (w zależności od zawodu) minimalny kontrakt miał być 22 000 funtów rocznie. A teraz zasady zmieniły - od przyszłego roku, aby uzyskać zezwolenie na pobyt, powinno się 35,800 funtów rocznie, a od 2017 roku – już 36,600. Twój pracodawca nie jest gotowy podnieść ci pensję na taki poziom? Wtedy masz maksymalnie rok przed końcem kontraktu lub w przypadku zwolnienia pozostaje 28 dni, aby pożegnać się z przyjaciółmi, sprzedać majątek i wyjechać z kraju.

Każde ponowne wydanie wizy (jest ich kilka rodzajów i pakietów, przepakowywać trzeba je czasami przez dwa lub trzy lata) warto sporych pieniędzy, i za każdym razem kwoty rosną. Jeśli pięć lat temu to kosztowało około 600 funtów, teraz to już może być 1200. Drożeje sama wiza i wprowadza nowe opłaty: na przykład, 200 funtów health surcharge. To znaczy, że obywatele państw trzecich, pracując i płacąc takie same podatki wraz z brytyjczykami i obywateli UE, w tym i na medycynę NHS dla możliwości uzyskania pomocy medycznej, każdego roku, teraz muszą dokonać jeszcze i 200 funtów z góry, nawet jeśli za rok ty nigdy nie wrócisz do lekarza. Po prostu nowy podatek, wyłącznie dla obywateli państw trzecich.

Jeszcze jeden przykład: do 2011 roku otrzymując wizę studencką post-study work, obywatele krajów trzecich po zakończeniu studiów mieli prawo w ciągu dwóch lat pozostać w kraju w poszukiwaniu pracy. Jednak w kwietniu 2011 roku ten rodzaj wizy został nagle odwołany i ci, którzy zajechał kraju, już na studiach i planuje uzyskać taką wizę, z dnia na dzień zostali pozbawieni tego prawa. No i co z tego, że wybrałeś właśnie angielski studia z perspektywą znaleźć pracę właśnie w Anglii. Zasady się zmieniły. I to pomimo faktu, że obywatele państw trzecich, o prawo do nauki w Anglii początkowo płacą 1,5 razy więcej niż sami brytyjczycy lub obywatele UE. I preferencyjnych kredytów uzyskać nie mogą. Że tak powiem, przyczyniają się do inwestycji bezpośrednich z zagranicy. Przy tym nikt im nie gwarantuje, że zasady nie zmieniają".