"Najpierw zrobiliśmy kilka zdjęć z samochodu, ale potem jednak odważył się wyjść na ulicę. Bóbr był niby spokojny, gdzieś spieszył się do swoich spraw". Czy to Witalik, który na drugi dzień odpalił dostęp do internetu (poczytać przejmująca historia), tak i pozostało tajemnicą. Może i on. Przecież ostatnim razem ratownicy go najpierw złapać, a potem wydali w jakiś staw.

Wyślij reportaże i wygraj kartę podarunkową na kwotę 30 euro. Zasady - tu. Przysyłajcie zdjęcia i wideo [email protected] lub wyślij za pośrednictwem formularza dla niezarejestrowanych autorów!