— Pietia, przestań te cyrki, czas na lekcje usiąść.
— Teraz, jeszcze trochę pobawić...
— Pietia, co to za gra — biegać za kotem! — w głosie matki słychać irytację.
— Ci nie trzy lata, a prawie dziesięć!
— Tak bym w komputer pograł, — szybko reaguje вихрастый, конопатый Pietia. — Tak, ty mi nie pozwalasz!
— Komputer — to dla ciebie szkodliwe dla oczu! — наставительно mówi matka. — Doktor w przychodni powiedział: nie więcej niż pół godziny. I w Internecie ja też czytałam...
— A ja pół godziny! To pół godziny, i to wszystko! — złe rzeczy Петина kot jest-kota умильной (ścisła komunikacja z kotem wyraźnie nie robi).
— Mamo, mogę?
— Najpierw trzeba zrobić lekcje.
— Wtedy jeszcze pobawić...
— Wystarczy wyciągnąć gumę! — już prawie wychodzi z siebie matka. — Tak, można ponownie do wieczora проваландаться! Usiadł, zrobił — i zająć się czymś i potem co chcesz! Choć rysuj, choć książkę przeczytaj, choć model zbieraj, którą tatuś ci kupił...
— A ona nie zamierza...
— Tak nie próbowałem, naprawdę! Rozpoczął się i rzucił, jak i wszystko, co robisz! — U mnie co prawda nie działa! Jest to trudne, chcę, żeby tata mi pomógł... — Ja, być może, też chcę, żeby tata mi pomógł, tak gdzie on jest? Gdzie? — podnosi głos matki. — Oto, aby przypomniał sobie, że ma syna, i ci powiedział w końcu po męsku, że najpierw trzeba sprawę zrobić, a potem... Siadaj za lekcje, mówiłam ci!
— Mamo, a mogę творожок najpierw zjem, a potem to już raz... coś mi się chce jeść...
— Lekcje! — krzyczy matka. — Pół godziny temu na obiedzie! Bierz podręczniki i siadaj do stołu, mówiłam ci! Inaczej nie wiem, co z tobą zrobię.
— Teraz, teraz, tylko wodę попью... i pójdę do toalety...
Godzinę później.
— No i co, zrobiłeś ćwiczenie? Jeszcze nie przepisał? Tak to, co tam przepisać, tam osiem oczek!.. Dlaczego masz znowu do pisania na biurku?! (samochody lecą w kąt). Ile razy można mówić: gra grą, a lekcje — lekcje! Co mam nad tobą безотлучно stać, jak w pierwszej klasie?! Jakbym miał swoich spraw nie...
— Aha — kiwa głową Pietia. — Czekaj, chyba. A jaką literę tu wstawić?
— Sam powinieneś wiedzieć! Jesteśmy z tobą przedwczoraj pół dnia zasada uczono.
— A zapomniałem.
— A ty pamiętaj. Lub пролистай paragraf i w samouczku przeczytaj.
— Ty mi lepiej powiedz, i wszystko. Od spokoju synów twarz matki zaczynają się trząść ręce. Ona jest ograniczony z ostatnich sił, tak jak wie, że nie krzyczeć na dzieci — непедагогично.
Później jeszcze godzinę.
— Co ty, odpowiedzi w tych przykładach z sufitu pisał?
— Nie, ja decydował.
— Tak jak ty decydował, jeśli masz pięć plus trzy okazuje się cztery?!
— A... To ja nie zauważyłem.
— A że zadanie?
— Nie wiem, jak go rozwiązać. Dalej razem.
— A ty w ogóle próbował? Lub w okno i patrzył z kotem grał?
— Oczywiście, próbowałem — z przestępstwa sprzeciwia Pietia. — Sto razy.
— Pokaż mi ulotkę, gdzie jesteś rozwiązania pisał.
— A ja w myślach próbowałem...
Później jeszcze godzinę.
— A że z angielskiego zadał? Dlaczego u ciebie nic nie jest napisane?
— Nic nie zadano.
— Tak się nie dzieje. Nas Maria Pietrowna specjalnie na spotkaniu ostrzegałam: dam pracę domową na każdej lekcji!
— A tym razem nie zadała. Dlatego, że głowa bolała.
— Z czego to nagle?
— A jej pies na spacerze uciekła... białą, zasraną taka... Z hakiem...
— Przestań mnie okłamywać! — kwiczy matka. — Razem nie nagrałem zadanie, siadaj i rób z rzędu wszystkie zadania z tej lekcji!
— Nie będę, nie wymagali od nas!
— Będziesz, powiedziałam!
— Nie będę! — Pietia rzuca zeszyt, w ślad leci poradnik. Matka chwyta go za ramiona i trzęsie się z jakimś prawie нечленораздельным złego бормотанием, w którym dostrzec słowa: "lekcje", "praca", "szkoła", "dozorca" i "twój ojciec". Potem oboje płaczą w różnych pomieszczeniach. Potem się godzą. Na następny dzień wszystko się powtarza.